Pomiędzy meczem ligowym a pucharowym z tym samym rywalem, Kolejorz awansował do ćwierćfinału Pucharu Ekstraklasy. W tych jakże prestiżowych rozgrywkach, udało się w barwach Lecha zadebiutować znanemu do tej pory jedynie z telegazety Marcinowi Mazurek :). W lidze jednak nie było już tak wesoło i dostaliśmy srogie bęcki 0-3 od naszych przyjaciół z Cracova. Przed rewanżem z Koroną, były nadzieje, że Kolejorz sie zepnie, bo była to praktycznie ostatnia szansa na awans do europejskich pucharów..
W dniu meczu na stadionie zjawiło się 14000 kiboli, co było wynikiem całkiem niezłym, biorąc pod uwagę, środek tygodnia i godzinę bardziej obiadową niż na rozgrywanie meczu. Z naszej strony w kotle została zaprezentowana nowa fana , mająca przypominać, że gra w takim klubie jak Lech to przede wszystkim SPRAWA HONORU!
Pierwsza połowa meczu nie była ciekawym widowiskiem, mecz toczył sie w wolnym tempie, zupełnie nie było widać po naszych grajkach, że to oni muszą tu strzelić przynajmniej jedną bramkę żeby zachować szanse na awans do półfinału. I to niestety zemściło się pod koniec połowy, kiedy pechowo interweniujący Tanevski wbił piłkę do własnej bramki. Połowa zakończyła sie wiec wynikiem 0-1 i wtedy do awansu potrzebne były już 3 bramki, i przy takiej grze jak w pierwszych 45 minutach szanse na to wydawały się są marne. W przerwie trener Smuda zmienił słabo grającego Zakiego na Zająca i to wyraźnie rozruszało naszą grę skrzydłami. W 50 minucie spotkania daleki wykop Kikuta ładnym strzałem głową wykończył Pitry i zrobiło się 1-1 i odżyły nadzieje na odrobienie strat.
Lech rzucił się po tej bramce do ataku co w 60 minucie skończyło się kontrą Korony, którą zatrzymał w polu karnym dopiero Bosacki. Rzut karny dla gości, czerwona kartka dla Bartka i w efekcie strata gola na 1-2, wydawały się jednak finalnie odebrać nam nadzieję na szczęśliwe zakończenie tego spotkania. Kolejorz jednak postanowił zaatakować nie mając już zupełnie nic do stracenia. Dwie dobre okazje do strzelenia swojej drugiej bramki w tym spotkaniu miał Pitry, jednak wykończenie mocno szwankowało w tych akcjach. W 70 minucie na strzał z ostrego kąta zdecydował się Zając i po błędzie bramkarza Korony, piłka wylądowała w siatce i zrobiło sie 2-2. Dwie minuty później z wolnego uderzał Reiss, a obroniony strzał dobił Tanevski i na stadionie zapanowała euforia. 3-2, dominujący Lech mimo gry w 10-tkę, i jeszcze ok. 20 minut na zdobycie jednej bramki, która dałaby upragniony awans. Jednak od 80 minuty dały o sobie znać oznaki zmęczenia i dobra gra Korony w defensywie nie pozwoliła na strzelenie nam upragnionej bramki...
Po emocjonującym meczu (a właściwie 2 połowie), to więc Korona cieszyła się z awansu, a nam pozostało wykrzyczeć do naszych piłkarzy " Dzięki za walkę, Kolejorz dzięki za walkę" bo co by nie mówić, to zostawili w tej drugiej połowie sporo zdrowia na boisku. Inna sprawa, że taka właśnie gra powinna być codziennością, a nie od czasu do czasu.
Pozostały nam więc już tylko rozgrywki ligowe, ale tam byliśmy mocnym zespołem, ale w środku tabeli, więc można śmiało powiedzieć, że emocje właśnie sie dla nas skończyły równo z ostatnim gwizdkiem w tym meczu.
Bramki z meczu -
Program meczowy -



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz