4 dni po pucharowe wygranej z Pogonią, przyszło nam kolejny raz dopingować Kolejorza na Bułgarskiej. Rywalem był Górnik Zabrze. Jako, że ostatnio Górnik nie spisywał się rewelacyjnie, wszyscy przed meczem dość pewnie stawiali na nasze zwycięstwo. W podobnym tonie wypowiedział się nawet trener Smuda, który stwierdził, że przy takiej publiczności nie można grać "padliny". Rywal nie wywarł jakiegoś wielkiego ciśnienia wśród poznańskich kiboli i na stadionie pojawiło się troche ponad 12 000 widzów, czyli do ówczesnego kompletu brakowało spokojnie kilku tysięcy. Kocioł jednak, tak jak na każdym meczu wypełnił się do ostatniego miejsca i piłkarze mogli liczyć na dobry i głośny doping.
W sektorze dla gości zjawiło się tego dnia ok 230 osób z Zabrza.
Przed rozpoczęciem spotkania, na 4 trybunie jako oprawa meczowa zaprezentowano niebiesko-białe świece dymne.
Od początku spotkania przewagę narzucił Kolejorz, szczegolnie groźne były ataki skrzydłem inicjowane przez Kikuta i Wilka. Efekt przyniosło to jednak dopiero w 36 minucie. Po interwencji poza polem karnym bramkarz Górnika, był jeszcze w stanie obronić dobitkę Reissa, ale już na kolejny strzał Zakiego nie miał pomysłu i zrobiło się 1-0 dla Lecha. Po tej bramce, dwie groźne okazje stworzyli sobie goście, ale rodowity Poznaniak w barwach Górnika, czyli Damian Seweryn dwukrotnie fatalnie spudłował i pierwsza połowa zakończyła się naszym jednobramkowym prowadzeniem.
Od początku drugiej połowy Kolejorz wrócił do równowagi i kontrolował spotkanie. Jedyną rzeczą do jakiej tego dnia można było się przyczepić to skuteczność. Co po chwila, kapitalne piłki zagrywał szczególnie Quinteros, ani nikt nie był w stanie wykończyć tych podań. W końcu w 72 minucie, Lech miał rzut różny, piłke dośrodkował Reiss, a w polu karnym kapitalnym wyskokiem popisał się Wasyl, który przeskoczył bramkarza gości i strzałem głową podwyższył wynik na 2-0.
Mecz do końca przebiegał już pod spokojną kontrolą Kolejorza, i wynik 2-0 został dowieziony do ostatniego gwizdka. Po tej kolejce, Lechici tracili do podium tylko 2 punkty i po raz kolejny zaczęto myśleć realnie o awansie do europejskich pucharów. Aby ten cel stał się naprawdę realny, Kolejorz musiał w następnej kolejce ograć Legię Warszawa na wyjeździe.
Program meczowy -

















