Po ligowej porażce w Grodzisku, przyszły dwie wyjazdowe wygrane, w lidze z Pogonią i w PP z Podbeskidziem. Kolejnym meczem miał być mecz u siebie z GKS-em Bełchatów.
Przed meczem koszulkę z numerem 101 otrzymał pan Jan Janikowski, najstarszy żyjący wówczas kibic Lecha. O oprawę meczu postarali się nasi ultrasi prezentując niebiesko-białe flagi na środku trybuny, a po bokach rozciągnięte zostały dwie koszulki - sektorówki. Na meczu stawił sie prawie komplet widzów, przyjechało także 58 kibiców z Bełchatowa.
Ja na ten mecz pamiętam dojechałem lekko spóźniony, gdyż pisałem ostatnią możliwą poprawkę z matmy na studiach, która była o 15:30, ale jakoś udało się ogarnąć temat w 20-25 minut (dzięki Rybol :D ), praca szybko została oceniona na mocną trójkę :p i można było ruszyć tramwajem na stadion. Udało sie dotrzeć ok. 20 minuty, miejsca w sektorze 1, który nadal pełnił dla nas funkcję kotła były jakimś cudem jeszcze dla naszej dwójki zajęte i mogliśmy już tylko skupić sie na dopingu.
Od początku meczu GKS stawiał mocne warunki, co jednak nie było dziwne, gdyż przyjechali do nas w glorii lidera naszej kopanej ligi. Lech przetrwał kilka ataków gości i najpierw po pół godzinie mocnym strzałem bramkarza o mało co nie zaskoczył Kikut, a kilka minut później po podaniu także Kikuta, na pozycji sam na sam znalazł się Piotrek Reiss i po dobitce własnego strzału zrobiło się 1-0 dla Lecha. Niestety minęły raptem 3 minuty, goście wykonywali rzut rożny i nie pilnowany w polu karnym Pietrasiak, mocnym strzałem głową pokonał Kotora i zrobiło się 1-1.
Po przerwie to jednak Lech zdecydowanie przeważał. Swoje sytuacje mieli zarówno Reiss, jak i Murawski oraz Kikut. Świetną partię rozgrywał w tej części gry Henry Quinteros. Jednak żadna z tych akcji nie przyniosła bramki dającej nam wygraną. Kilka razy przedarli się tez goście, ale dobrze grający tego dnia Bosy nie dał pohulać Matusiakowi i mecz zakończył się podziałem punktów. Nie udało się więc doskoczyć do czołówki i trzeba było szukać szczęścia w kolejnych meczach.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz