niedziela, 13 maja 2012

8 lipca 2006 godz 18:00 Lech Poznań - FC Tiraspol 1-3 Puchar Intertoto

Nowy sezon 2006/2007, był dla wszystkich faktycznie zupełnie czymś nowym. KKS Lech Poznań swoją grę kontynuował na licencji Amici Wronki. Klub przejęli nowi działacze, na czele z Jackiem Rutkowskim i Andrzejem Kadzińskim, trenerem został Franciszek Smuda, głównym sponsorem została firma Remes i całkowicie zmieniła się kadra naszego zespołu. Ze starego Lecha zostali tylko : Kotorowski, Bosacki,  Scherfchen, Marciniak, Wilk, Reiss, Zakrzewski i Wachowicz. Reszta kadry została uzupełniona graczami z Wronek, do których wiadomo każdy na początku podchodził nieufnie i o to aby byli traktowani jak nasi, musieli sie dobrze postarać na boisku. Takim spoiwem łączącym tą kadrę miał być doświadczony Jacek Dembiński, który dawno temu grał w Lechu. 

Pierwszą kością niezgody i zgrzytem, było wystawienie Lecha do rozgrywek Pucharu Intertoto, miejsce to zostało wywalczone przez Amicę, i jasne było że mało który prawdziwy kibol chciał aby to właśnie Lech uczestniczył w tych rozgrywkach. Jednak Lech zagrał w tych rozgrywkach i w debiucie nowego zespołu przyszło nam zmierzyć się z mołdawskim Tiraspolem. Pierwszy mecz na wyjeździe zakończył się porażką 0-1. Na te mecz dotarła 5 osobowa grupa naszych kiboli. 

Tydzień później nadszedł czas na rewanż na Bułgarskiej. Powiem szczerze, że początkowo w ogóle nie zamierzałem iść na ten mecz, mając mieszane odczucia co do naszych występów w tych rozgrywkach. Ostatecznie jednak dałem się namówić dwóm osobom, które na Bułgarskiej były po raz pierwszy. Nie da się ukryć, że klub chciał zrobić wszystko, aby jak najwięcej ludzi przyszło na stadion, gdyż bilety kosztowały 5 zł. Ostatecznie na stadion przyszło ponad 8000 ludzi, nie było jednak żadnego zorganizowanego dopingu, a w trakcie meczu kibiców wpuszczano nawet na plac budowy na terenie II trybuny. Całe szczęście nic nikomu się nie stało.

Mecz rozpoczął się od minuty ciszy i krzyża z rac, gdyż kilka dni przed meczem w wypadku samochodowym zginął "Sargon", który był klubowym fotografem i kolegą dla wielu kibiców na stadionie. Pierwsze minuty spotkania dużo osób poświęciło na ogarnianie i poznawanie zawodników, gdyż w pierwszej 11, ze znanych nam graczy pojawili się tylko Zaki, Wachu i Reiss. Dość szybko to mołdawianie strzelili gola i pomału stało się jasne, że ta przygoda z pucharami zakończy się na tym etapie. Gołym okiem można było dostrzec, że zespół niespecjalnie rozumie się jeszcze na boisku, a i do zaangażowania piłkarzy można było mieć sporo pretensji. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 1-3, honorowego gola strzelił Zaki. Prawdę mówiąc, jednak mało kto chyba przejął się tą porażką, odpadliśmy z pucharów, w których tak naprawdę nie powinniśmy zagrać, a i zostało jeszcze trochę czasu na zgranie zespołu na rozgrywki ligowe, na które dużo osób ostrzyło sobie zęby, a sam właściciel i trener Smuda zapowiadali, że klub stać nawet na zdobycie Mistrzostwa Polski. 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz