poniedziałek, 7 maja 2012

15 kwietnia 2006 godz 15:30 Lech Poznań - Górnik Łęczna 1-0

Po pokonaniu Wisły, Kolejorz pojechał na wyjazd w środku tygodnia na stadion Legii, gdzie zostaliśmy boleśnie sprowadzeni na ziemię wynikiem 1-3. Następny mecz wypadał nietypowo bo w Wielką Sobotę praktycznie tuż po święconce ;). Naszym rywalem był Górnik  Łęczna, który był mocno zaangażowany  w walkę o utrzymanie w lidze. My jeśli nadal chcieliśmy myśleć o awansie do pucharów musieliśmy ten mecz wygrać. Z racji daty meczu na stadionie bez większego szału zjawiło się niecałe 7000 widzów.

Pamiętam, że na tym spotkaniu zabrakło naszego etatowego prowadzącego doping i w kotle, nadal zlokalizowanym w sektorze dla gości, za megafon wziął się ktoś kto miał problem z wymawianiem litery "r" , co powodowało trochę śmiechów wśród zebranych ;). Cała ta otoczka dodatkowo z upalną sobotą i walącym nas słońcem po oczach spowodowało, że doping tego dnia stał raczej na kiepskim poziomie. 

Sam mecz tak jak doping przebiegał raczej w sennej atmosferze, pierwszą groźną sytuacją było strzał Wachowicza, który zatrzepotał w siatce...ale niestety z zewnętrznej strony i radość na naszym sektorze była przedwczesna. Na gola trzeba było czekać do 45 minuty, gdy po rzucie wolnym głową piłkę do bramki kierował Błażej Telichowski. W drugiej połowie, Lech dążył do zdobycia drugiej bramki, ale nie udało się to ani Telichowskiemu, ani Wachowiczowi, ani Reissowi. Dodatkowo nasz kapitan, próbował jeszcze wymusić rzut karny, ale pan sędzie Werder (później bardziej znany jako W.) nie dał się nabrać. W końcówce meczu, po niefortunnym odbiciu piłki przez Zbyszka Wójcika, o mały włos mecz nie skończyłby się remisem. Udało się jednak do końca dowieźć jednobramkową wygraną.

Skrót meczu - 


Fotki - 




Skany biletu i programu - 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz