poniedziałek, 2 kwietnia 2012

9 czerwca 2005 godz 19:00 Lech Poznań - Wisła Kraków 3-1

Ostatni mecz sezonu na własnym boisku znowu wypadł nam z Wisłą na własnym stadionie. Sytuacja w tabeli była taka, że Wisła była już pewna kolejnego tytułu Mistrza Polski, a my w przypadku niekorzystnego rozstrzygnięcia mogliśmy wylądować w barażach o utrzymanie. Ciężar gatunkowy tego meczu był więc bardzo zróżnicowany dla obu ekip. Wisła przyjechała na ten mecz praktycznie drugim składem co trochę ułatwiło nam zadanie. 

Bardzo szybko dostaliśmy cios, bo w 3 minucie bramkę załadował nam Marek Zieńczuk z wolnego. Zaczęło się więc robić bardzo gorąco...Kolejorz jednak bardzo szybko się ogarnął i już w 9 minucie po składnej akcji gola zdobył Rafał Lasocki, kwadrans później akcję wykończył Zaki i zrobiło się 2-1. Do końca połowy to my napieraliśmy na Wisłę, ale nic nie chciało wpaść.W drugiej połowie zaczął szaleć na skrzydle młodziutki wówczas Kuba Błaszczykowski i o mały włos jedna z takich akcji nie zakończyła się bramką. W końcówce meczu to jednak znowu my przejęliśmy inicjatywę, dobre szanse zmarnowali Gajtek i Reiss. Sędzia doliczył, aż 6 minut i gdy Wisła miała rzut rożny, pod naszą bramkę udał się nawet nasz ulubieniec czyli Radzio Majdan (pewnie chciał się odkuć za nasze śmiechawe pojechanki na niego i Dodę). Nic z tego jednak nie wyszło, a przed samym końcem mocny strzał zza pola karnego Reissa zatrzepotał w siatce Majdana i na stadionie zaczeło się świętowanie pewnego utrzymania w lidze, niezależnie od wyniku ostatniego wyjazdowego meczu z Polonią Warszawa .

Na trybunach pojawiły się w tym meczu małe sektorówki na prostej, a w kotle naprawdę był mocny i głośny doping i pomeczowa radość z czegoś co dziś nowoczesnym kibicom sukcesu wydaje się niemożliwością. Pozostało czekać na kolejny sezon.







skan biletu i programu :



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz