Po remisie z Amicą przyszło zagrać nam dwa mecz wyjazdowe. Udało się na luzie pokonać Górnika Zabrze 3-0, ale niestety potem Kolejorz skompromitował się w Płocku przegrywając 1-5. Kolejny mecz na Bułgarskiej wypadał z krakowską Wisłą, walczącą z Legią o mistrzostwo i było jasne, że o punkty będzie bardzo ciężko. Warto też dodać, że graliśmy wtedy mocno osłabieni, z różnych względów zagrać nie mogli Goliński, Topolski, Iwan, Zakrzewski i Anderson.
Mecz zaczął się spodziewanie od ataków Wisły, na które Lech niespecjalnie był w stanie odpowiedzieć. Dwie dobre akcje miał Paweł Brożek, ale efekt przyniósł dopiero rzut wolny w 26 minucie, który na bramkę zamienił Tomasz Kłos. Dalej także w pierwszej połowie, oraz po rozpoczęciu drugiej to Wisła dominowała i wydawało się, że kwestią czasu jest kolejna bramka i spokojne dowiezienie wyniku do końca. Nadeszła jednak 77 minuta, piłkę w pole karne wrzucił Scherfchen, tam walczył o nią Wachowicz, ta odbiła się od obrońców Wisły i na 10 metrze dopadł do niej Piotr Reiss, uprzedził wychodzącego z bramki Radzia Majdana (któremu tradycyjnie trochę się oberwało) i na tablicy wyświetliło się 1-1. Jeszcze nie skończyła się celebracja bramki naszego kapitana, a już po wrzutce Samby Ba w polu karnym faulowany był własnie Reiss i sędzia odgwizdał jedenastkę. Tym razem do piłki zamiast Reissa, podszedł Mariusz Mowlik i piękną techniczną podcinką w środek bramki dał nam prowadzenie!! W 3 minuty obraz meczu zmienił się diametralnie, ze spokojnego prowadzenia wiślaków do euforii na stadionie po wyjściu na prowadzenie przez Kolejorza. Na koniec Lech cofnął się do obrony, Wisła biła głową w mur nie stwarzając już tak naprawdę żadnej groźnej sytuacji i mecz zakończył się naszym niespodziewanym zwycięstwem 2-1!!
Skan biletu i programu -




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz