Minął miesiąc zanim ponownie pojawiłem się na meczu. W tym czasie Kolejorz poradził sobie na wyjeździe z Amicą Wronki i u siebie z Górnikiem Zabrze. Potem w meczu na szczycie dostaliśmy bęcki na wyjeździe od Wisły, aż w końcu przyszło nam się zmierzyć drugi raz w tym roku na własnym stadionie z Legią Warszawa.
W piątkowy wieczór na stadionie stawiło się 26 000 kiboli, więc stadion kolejny raz zapełnił się do granic ówczesnych możliwości. Sam mecz był bardzo ciekawym widowiskiem, akcje były z obu stron, aż nadeszła 48 minuta. Kolejorz grał drugą połowę w stronę kotła co zawsze wzmagało w nich zwiększone pokłady energii (mówił nawet o tym w wywiadzie kiedyś Piotrek Reiss) i właśnie w tej minucie po ładnym zagraniu ze skrzydła Dawida Topolskiego, piłkę do bramki wślizgiem skierował Tomasz Iwan! Stadion oszalał z radości, sam strzelec gola za zbyt ekspresyjną radość został ukarany żółtą kartką. Nie da się ukryć, że to właśnie ten gol był najbardziej zapamiętany z całej krótkiej historii występów Iwana w niebiesko-białych barwach. Potem kilka razy od straty gola uratował nasz Kotorowski, czerwoną kartke po ostrym faulu na Iwanie dostał Marcin Burkhardt i trybuny w doniosły sposób powiedziały mu co ma w tym momencie zrobić :) pod koniec Legia o mały włos nie wbiła sobie bramki samobójczej. Finalnie wygrywamy to spotkanie 1-0, była to pierwsza od 7 lat wygrana nad Legią w meczu ligowym, i po wpadce z Wisłą, udało się utrzymać miejsce w czołówce ligi.
Skrót meczu -
Na trybunach też działo się sporo, przed meczem na prostej pojawiły się białe świece dymne, zawisły też kolejny raz odpowiednie transy dla KP, po golu cały kocioł zapłonął w racach, a Legia pobawiła się w rzucanie petard hukowych i rac na boisko.
Skan biletu i programu, gdzie m.in. został zamieszczony wywiad z "Żarówą" -









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz