wtorek, 27 marca 2012

11 czerwca 2004 godz 19:00 Lech Poznań - Wisła Kraków 2-2 k.4-1

Na koniec sezonu, już po zdobyciu Pucharu Polski przyszło nam zmierzyć się ze świeżo upieczonym Mistrzem Polski, czyli krakowską Wisłą. Ktoś w PZPN wpadł na pomysł, że może w takim razie od razu zrobić ten mecz zawodami o Superpuchar...no i o dziwo Wisła się zgodziła i na sam koniec zafundowano nam jeszcze jedne emocje w walce o trofeum.

Pamiętam, że dzień był mega upalny i na stadion wybrałem się ubrany dość lekko, jak zresztą większość, a tymczasem chyba jakoś ok 30 minuty rozpętała się taka ulewa na stadionie, że bite 30-40 minut napieprzało deszczem prosto w nas. Jak wiadomo, jeszcze wtedy nasz stadion nie był super hiper nowoczesny i o zadaszeniu całego stadionu mogliśmy wtedy tylko marzyć. Myli się jednak ten, kto twierdzi że słabo to wspominam, wręcz przeciwnie - to jaki power dało nam to wtedy do głośnego dopingu, to przeszło wszelkie pojęcia. Śmiało mogę stwierdzić, że ze wszystkich meczów na jakich byłem do ówczesnego spotkania takiego pierdolnięcia nie pamiętam :)

No dobra warunki swoje, ale tutaj ważny był mecz, który w regulaminowym czasie zakonczył się remisem po golach Bosego i Goliny i sędzia zarządził rzuty karne, które w cuglach wygraliśmy 4-1 po dwóch paradach Waldka Piątka i drugie trofeum na przestrzeni 3 tygodni trafiło w ręce Lecha Poznań!!
Pamiętam też, że to na tym meczu zadebiutowały na murawie nasze Kolejorz Girls, z akcentów ultras najlepiej wyszły wulkany na prostej, przed meczem Wisła chciała nam rozmontować płot, a swoje wysłuchał też nasz ulubieniec - Radzio Majdan :)



Na koniec oczywiście bilet i program, który jakims cudem przetrwał nawałnicę, i jest w mega słabym stanie, ale właśnie taka pamiątka wyjęta po latach przypomina o tym co się działo na meczu!



P.s. Tekst ten dedykuje Rybolowi, który właśnie tylko z opowiadań zna historię tego meczu :)




1 komentarz: