czwartek, 22 marca 2012

31 sierpnia 2002 godz. 19:00 Lech Poznań - Wisła Płock 2-2

Tzw. mecz debiut :). Kolejorz właśnie wrócił z powrotem na należne mu miejsce, czyli do najwyższej klasy rozgrywkowej, a to we mnie młodym 16-letnim chłopaku wzbudziło wzmożone zainteresowanie całą tą sytuacją. Na Lecha chciałem iść już dawno, jeszcze przed spadkiem, potem w czasach 2 ligi, ale zawsze jakoś nie wychodziło, nie było siana, a i z akceptacją u rodziców był kłopot.

No ale po awansie, było dla mnie jasne że teraz już najwyższy czas zacząć chodzić na mecze. No i tak udało mi się tuż przed startem kolejnego roku szkolnego namówić moich 2 kolegów Grzecha i Dudasa, aby iść na ten właśnie mecz. Wtedy jeszcze nikt nie myślał o jakiś kartach kibica, e-biletach czy Bóg wie jeszcze co, wystarczyło 2 dni przed meczem zajechać na Bułgarską, kupić w kasie bilety za 15 zł na sektor 9, czyli do kotła i gotowe. Jako, że w sumie była to moja pierwsza wizyta w okolicach stadionu postanowiliśmy z kumplami obejść i zobaczyć jak to wszystko wygląda. I tak zajrzeliśmy do ówczesnej kawiarni Cafe Pyra :), to tam były jakieś stare koszulki, jakieś trofea (prawie jak muzuem :p). Traf chciał, że trafiliśmy akurat na okres przed treningiem, a że kiedyś duch zespołu był większy niż dziś, zaczęli schodzić się piłkarze. I tak udało mi się z tyłu biletu załapać autografy Artura Bugaja (całe szczęscie że miał długopis) i Norberta Tyrajskiego, oczywiście podpisali się tak, aby czasem przy oddarciu biletu na bramie nic nie zniknęło.

Po 2 dniach, nadszedł czas na mecz, jazda tramwajem, dojście do stadionu, no i wreszcie w środku!! Na trybunach 15 000 ludzi!! Nikt wtedy nie szukał swoich miejsc jak w kinie czy w teatrze, po prostu zajeliśmy miejsce w sektorze 9, czyli bocznej części kotła na murku i przeglądając program meczowy czekaliśmy na rozpoczęcie. Mecz jak na debiut był emocjonujący, zaczęło się od gola Bugaja w 2 minucie, potem Płocczanie załadowali 2 bramki, aż w końcu w 89 minucie wyrównał Bartosz Slusarski. Pamiętam, że tuż przed tym golem, część ludzi zaczęła się już zwijać ze stadionu, nie wierząc w wyrównanie, a tu taka miła niespodzianka :) 
Szczerze, z aspketów kibicowskich pamiętam niewiele, ale jedno wiem na pewno, że mi się podobało i wiedzialem, że będę chcia tu wrócić jak najszybciej!!

video - wyrównujący gol Ślusarskiego :): 


skany biletu -



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz